Porażka, czy wygrana Europy?

Jutro Katalończycy pójdą głosować. W tym akcie, nieomal, desperacji będą chcieli oderwać się od niesławnej przeszłości, z którą utożsamiają hiszpańską administrację opanowaną przez potomków frankizmu i w romantycznym porywie zechcą skasować, jednym głosem, wszystkie problemy. Cudów, jednak, nie ma, problemy pozostaną, nie zniknie ciężar przeszłości, nad którą należałoby, raczej,  zarzucić czarną chustę żałobnego milczenia i za katalońskim pisarzem powtarzając rozgrzać przebaczeniem, bez tego, przecież, nie ma żadnego rozwoju. Polskie doświadczenie tak często krytykowanej grubej kreski może, tutaj, stać się przykładem i pomóc w rozwiązywaniu problemów, które ktoś w Katalonii postanowił, nagle, rozwiązać magicznie, za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Z dala przyglądając się historii z Półwyspu Iberyjskiego odnoszę, niekiedy, wrażenie, że wszyscy w Hiszpanii, Katalończycy, Baskowie, Aragończycy i wielu, wielu innych mentalnie zatrzymali się w latach trzydziestych ubiegłego wieku tak, jakby od tamtego czasu nic się nie wydarzyło. Może jutrzejszy plebiscyt wstrząśnie  wszystkimi i, wreszcie, obudzi?

Co myślisz?

*